Syn

nieczekanie.pl

Śnił mi się mój syn. Adopcyjny. Stał do mnie bokiem, przy osiedlowej furtce, lewą rękę trzymał na klamce i pustym wzrokiem patrzył gdzieś przed siebie.

Podeszłam do niego zaniepokojona i zapytałam – Hej, co się dzieje? Spojrzał na mnie i był piękny. 15-letni chłopiec o spojrzeniu tak przenikliwym, jakby właśnie przed chwilą głęboko w duszy spotkał się z dorosłością. Zaskoczony i przerażony jej ciężarem. Odwrócił ode mnie wzrok i powiedział – Jestem na skraju. Jeśli czegoś teraz nie zrobię, jeśli tego natychmiast nie zmienię, to nie wiem co będzie dalej.
Położyłam rękę na jego ramieniu, spojrzałam głęboko w te oczy sinobłękitne, jak jezioro wczesną wiosną i powiedziałam do niego – Wiem dokładnie jak się czujesz, znam to uczucie i rozumiem Cię, pamiętaj…

I pozwoliłam mu wyjść. W ręku niósł deskorolkę – ostatnią deskę ratunku przed rozpaczą, jaka zdawała się zatruwać dziecięce jeszcze ciało. Była pomostem między chłopięcym światem a świadomością tego, czego właśnie dowiadywał się o sobie.

Tuż przed tym, jak wskoczył na deskę wyrwało mi się – Proszę, nie idź. – Te słowa mi w usta włożył jakiś stary program, cholerny automat. Podpowiedział je sufler z budki, a aktorzy tej sceny usłyszeli je zanim je wypowiedziałam. Przygotowani do reakcji. Wiedzieliśmy, że one nic nie zmienią ale rola musiała być zagrana. Mój syn spojrzał na mnie jakby chciał powiedzieć “Przecież wiesz, że muszę iść”. Odjechał.

Przecież wiedziałam, że musisz iść. Ale nie chciałam musieć znowu czekać. Nie chciałam stracić kontroli nad emocjami.

Ta sama noc. Śni mi się mój syn. Adopcyjny. Ma 10 lat. Stoimy w kuchni w moim rodzinnym mieszkaniu. Ja, on i moja Mama. Ja i on ubrani w grube swetry, a za oknem skwar. Jego sweterek jest czerwony. Jego oczy są jasnoniebieskie. Mama zwraca mi uwagę, że z tym swetrem chyba przesadziłam, taki upał. Patrzę na synka ukradkiem, choć słowa kieruję do Mamy – To z przyzwyczajenia, Mamuś. Na planecie, z której pochodzę jest wiecznie zimno. – I puszczam do synka oko, bo to planeta, z której pochodzimy tylko ja i on.

Kilka lat później” przy tej furtce, walcząc o siebie, wewnątrz siebie, będzie o tym pamiętał. Powiem mu, że go rozumiem a on to przyjmie do serca.
Bo jesteśmy z jednej, tej samej planety…
Poczekamy na siebie.

CZYTAJ RÓWNIEŻ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *