Krótko, nerwowo i nie na temat.


Miała “polecieć” Przybyszowa z polipem w gardle, ale wskoczył zamszowy Ralf Kamiński na playlistę. Zostawiłam.
A! Zaraz… Wrońska śpiewa: “Nieczekaj, nieczekaj!“. To nieczekam. Idę. Niebieskimi kabelkami transportuję dźwięki, przez uszy do serca. Zawsze.
Wracam z cotygodniowego spotkania ze sobą. Niosę zapas faktów, łez, opieki i ciepła. Niosę siebie, odprowadzam w codzienność.

Śniło mi się dzisiaj, że spotkałam koleżankę z OA. Pchała wózek. Bałam się tam zajrzeć. Była dumna. Mówiła, że “dostali dziecko” (what?!).
Ale tam w wózku była dwójka?! “To drugie”… to była jego istota, fakt adopcji. Kopia dziecka ale jakoś w cieniu, albo jakby lekko przeźroczyste. To był koszmar. Zastanawiałam się, które z nich jest prawdziwe. Albo inaczej… co jest prawdą?

Mieszkanie wypełnione nieczekaniem
wypełnione brakiem rozmów o byle czym
wypełnione brakami
wybrakowane
beztrosko niezorganizowane

Porośnięte przeszkodami z porzuconych przedmiotów
potykaczom przyjazne

Stary plaster leży tu już tydzień, wiesz? Pod krzesłem

Bezdzietne mieszkanie jest nieuczesane
niegotowe
do wzięcia z zaskoczenia
z przyjemnością nie zdąży z remontem, gdy…

Mieszkanie do wypełnienia
do wynajęcia na zawsze
do związania umową

Umówmy się, że wypełni się na zawsze… Tobą i Twoim faktem.

CZYTAJ RÓWNIEŻ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *