Kobiecość

kobiecosc

Chodzi za mną od kilku lat, choć wydawać by się mogło, że ja nią a ona mną. Depcze mi po piętach, podczas gdy ja z rozpędu, w jeansach, bryczesach, bojówkach lub szortach, z pierdolnikiem na głowie i szmerglem pod kiepełą, wybierałam męskie towarzystwo, często musząc pójść na daleko posunięty kompromis by męskie towarzystwo chciało wybrać mnie.

Biega za mną, zaczepia, mamy epizody przyjaźni. Z reguły jednak trzymamy się na dystans. Myślę, że bardzo ten dystans pielęgnuję, nie daję szans tej relacji. Gdy się do siebie zbliżymy, żądam dowodów autentyczności a z nimi od wielu lat bywało różnie… Status związku: To skomplikowane.

Widziałam parę dni temu grupkę studentów a wśród nich tylko jedną dziewczynę. Tak bardzo chciała jarać szluga zamiast zwyczajnie zapalić papieroska. Bała się zbyt ewidentnie przewiesić przez ramię torebkę, więc zarzuciła plecak na plery. I te niesforne włosy, zamiast kosmyka przez oko lepiej mocno uwiązać z tyłu głowy. Smutno mi się zrobiło bo wróciło liceum i studia. Tam mnie kobiecość nie dotyczyła. Tam miałam funkcję, albo nawet kilka. O tej PANI zapominałam.

Nie wiem kim dla mnie jesteś. Nie starałaś się nigdy niczego mi udowodnić manifestując swoją obecność brakami. Tak, wiem, mam dwie ręce i nogi i głowę na miejscu, ale cała reszta w blokadzie, do cholery. To nie łatwe, znosić obecność czegoś co nie spełnia swojej funkcji. To jak niedziałający sprzęt, z którego cyklicznie ścierasz kurz i za każdym razem gdy to robisz zastanawiasz się po co Ci on, skoro i tak nie działa. Zaczyna nawet momentami mocno drażnić swoją obecnością. Można by go użyć w innym celu, zmieniając jego przeznaczenie, ale… wiesz? … że to nawet beznadziejnie śmieszne jest? Weź to wywal.

Dzisiaj moja serdeczna przyjaciółka powiedziała, że z ogromną kobiecą pasją opowiadam o kolorach, że tak manifestuję kobiecość… Szkoda, że tylko w słowach. Jakie barwy dominują na tym blogu?

Puściłam się w galop, żeby mnie kobiecość nie dogoniła ale czy stoję, czy leżę ona jest obok i zadaje w kółko to samo pytanie: Założysz Ty wreszcie spódnicę na dupę?

CZYTAJ RÓWNIEŻ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *